Kępno

Kępno potrzebuje pracowników, ale dostępnych kandydatów jest coraz trudniej dopasować do potrzeb firm

  • 2 października, 2026
  • 9 min read
  • 29 Views
Kępno potrzebuje pracowników, ale dostępnych kandydatów jest coraz trudniej dopasować do potrzeb firm


HR na liczbach

Na lokalnym rynku pracy w powiecie kępińskim widać coraz wyraźniejszy paradoks. Liczba osób zarejestrowanych jako bezrobotne rośnie, ale nie oznacza to automatycznie, że pracodawcy zyskują większy wybór kandydatów. Najnowsze dane Powiatowego Urzędu Pracy w Kępnie pokazują, że problem coraz częściej dotyczy nie samej liczby osób pozostających bez zatrudnienia, lecz ich kwalifikacji, doświadczenia zawodowego, wieku oraz długości pozostawania poza rynkiem pracy.

Na koniec sierpnia 2026 roku w PUP w Kępnie zarejestrowanych było 647 osób bezrobotnych. Miesiąc wcześniej było ich 625. Oznacza to wzrost o 22 osoby w ciągu miesiąca, czyli o około 3,5 proc.

Jednocześnie struktura tej grupy pokazuje, dlaczego sama liczba bezrobotnych nie odpowiada na pytanie, ilu kandydatów jest faktycznie dostępnych dla lokalnych firm.

Bezrobotnych jest więcej, ale to nie znaczy, że łatwiej znaleźć pracownika

W sierpniu do rejestru bezrobotnych w powiecie kępińskim trafiły 74 osoby. W tym samym miesiącu 35 zarejestrowanych podjęło pracę. Na koniec miesiąca liczba bezrobotnych wzrosła więc do wspomnianych 647 osób.

Warto jednak spojrzeć głębiej.

Spośród wszystkich bezrobotnych:

  • 272 osoby były długotrwale bezrobotne,
  • 175 miało mniej niż 30 lat,
  • w tym 99 osób mniej niż 25 lat,
  • 168 miało więcej niż 50 lat,
  • 152 osoby nie posiadały kwalifikacji zawodowych,
  • 83 osoby nie miały doświadczenia zawodowego.

To oznacza, że ponad 42 proc. wszystkich zarejestrowanych należało do grupy długotrwale bezrobotnych. Z kolei niemal co czwarta osoba pozostająca w ewidencji urzędu nie posiadała kwalifikacji zawodowych.

Dla pracodawcy poszukującego konkretnego operatora maszyny, spawacza, pracownika technicznego, kierowcy, tapicera czy osoby z doświadczeniem produkcyjnym oznacza to zasadniczą różnicę.

Formalnie kandydaci są dostępni. W praktyce nie zawsze posiadają kompetencje odpowiadające danemu stanowisku.

Zmiana widoczna już między lipcem a sierpniem

Porównanie dwóch ostatnich miesięcy pokazuje, że problem nie sprowadza się jedynie do wzrostu ogólnej liczby bezrobotnych.

Na koniec lipca w Kępnie zarejestrowanych było 625 osób, w tym 263 długotrwale bezrobotnych i 146 osób bez kwalifikacji zawodowych. W sierpniu wartości te wzrosły odpowiednio do 647, 272 i 152 osób.

W ciągu miesiąca liczba bezrobotnych do 30. roku życia zwiększyła się ze 158 do 175 osób. Jednocześnie liczba bezrobotnych powyżej 50. roku życia pozostała na poziomie 168.

Nie są to zmiany, które same w sobie świadczyłyby o gwałtownym pogorszeniu sytuacji na rynku pracy. Pokazują jednak, że rosnąca liczba osób w rejestrach nie przekłada się automatycznie na większą podaż kandydatów spełniających wymagania konkretnych przedsiębiorstw.

272 osoby długotrwale bezrobotne – to szczególnie ważny sygnał

Najbardziej charakterystyczną liczbą w sierpniowych statystykach może być właśnie 272.

Tyle osób spośród 647 zarejestrowanych było długotrwale bezrobotnych.

W praktyce długi okres pozostawania poza rynkiem pracy może wiązać się z utratą części kwalifikacji, dezaktualizacją doświadczenia zawodowego czy trudnością w powrocie do regularnego rytmu zatrudnienia. Nie oznacza to oczywiście, że takich osób nie można skutecznie aktywizować. Wręcz przeciwnie – jest to grupa, w której szkolenia, przekwalifikowanie i odpowiednio przygotowane procesy wdrożeniowe mogą mieć szczególnie duże znaczenie.

Dla lokalnego rynku oznacza to jednak, że przedsiębiorstwa nie mogą zakładać, iż każda osoba widoczna w statystykach bezrobocia jest kandydatem gotowym natychmiast rozpocząć pracę na konkretnym stanowisku.

Co czwarty bezrobotny bez kwalifikacji zawodowych

Drugim istotnym problemem jest struktura kompetencji.

W sierpniu 152 spośród 647 bezrobotnych nie posiadało kwalifikacji zawodowych. Miesiąc wcześniej było ich 146.

To szczególnie istotne w regionach, w których duża część miejsc pracy związana jest z produkcją, techniką, transportem, magazynowaniem czy obsługą maszyn.

Nawet stosunkowo proste stanowiska coraz częściej wymagają określonych umiejętności: obsługi urządzeń, doświadczenia produkcyjnego, uprawnień, znajomości procedur jakościowych czy choćby wcześniejszego doświadczenia w pracy zmianowej.

Z perspektywy przedsiębiorstwa oznacza to, że rekrutacja coraz częściej nie kończy się na znalezieniu osoby chętnej do pracy. Trzeba jeszcze odpowiedzieć na pytanie, czy kandydat będzie w stanie wykonywać konkretne zadania i jak dużo czasu trzeba przeznaczyć na jego wdrożenie.

Młodzi są w rejestrach, ale część z nich nie ma doświadczenia

W sierpniu aż 175 zarejestrowanych bezrobotnych miało mniej niż 30 lat, w tym 99 mniej niż 25 lat. Jednocześnie 83 osoby w całej ewidencji nie posiadały doświadczenia zawodowego.

To pokazuje kolejny wymiar lokalnego problemu.

Dla młodego pracownika największą barierą może być brak doświadczenia, podczas gdy firma poszukująca osoby „na już” często oczekuje kandydata, który po krótkim wdrożeniu będzie samodzielny.

Powstaje więc klasyczne niedopasowanie: pracownik potrzebuje pierwszej szansy i możliwości zdobycia praktyki, natomiast przedsiębiorstwo potrzebuje już przygotowanej osoby.

Rozwiązaniem mogą być staże, szkolenia stanowiskowe, programy wdrożeniowe lub współpraca przedsiębiorstw ze szkołami zawodowymi i technicznymi. Im większe jest zapotrzebowanie na konkretne kwalifikacje, tym trudniej bowiem liczyć wyłącznie na to, że odpowiedni kandydat pojawi się sam.

Osoby 50+ pozostają dużą grupą na lokalnym rynku

Innym niewykorzystanym potencjałem jest grupa pracowników starszych.

Na koniec zarówno lipca, jak i sierpnia w rejestrze PUP znajdowało się 168 osób powyżej 50. roku życia.

W praktyce jest to ponad jedna czwarta wszystkich bezrobotnych.

W debacie o niedoborach pracowników dużo mówi się o młodych osobach, migracji czy automatyzacji, ale aktywizacja osób 50+ może być równie ważna. W wielu przypadkach są to osoby z wieloletnim doświadczeniem zawodowym, które po utracie zatrudnienia mają większą trudność w powrocie na rynek pracy.

Dla przedsiębiorstw może to oznaczać konieczność szerszego spojrzenia na profil kandydata i odejścia od bardzo wąskich kryteriów wiekowych lub doświadczeniowych.

Cudzoziemcy również są częścią lokalnego rynku pracy

Temat pracowników zagranicznych nie jest już w Kępnie zjawiskiem marginalnym.

23 września 2026 roku Powiatowa Rada Rynku Pracy w Kępnie podczas swojego posiedzenia omawiała między innymi sytuację cudzoziemców na lokalnym rynku pracy według stanu na koniec sierpnia 2026 roku. Rada analizowała również strukturę bezrobocia oraz bieżącą sytuację osób zarejestrowanych w urzędzie.

W samym rejestrze bezrobotnych znajdowało się w sierpniu 29 cudzoziemców, z czego 26 stanowiły kobiety.

Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że liczba cudzoziemców zarejestrowanych jako bezrobotni nie pokazuje skali zatrudnienia obcokrajowców w powiecie. Osoby legalnie pracujące oczywiście nie znajdują się w rejestrze bezrobotnych.

Sam fakt, że sytuacja cudzoziemców znalazła się wśród tematów omawianych przez Powiatową Radę Rynku Pracy, pokazuje jednak, że międzynarodowa rekrutacja stała się elementem lokalnego rynku zatrudnienia, który wymaga osobnej analizy.

Problem nie polega już wyłącznie na liczbie kandydatów

Dane z Kępna dobrze pokazują szerszą zmianę zachodzącą na rynku pracy.

Jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu podstawowym pytaniem pracodawcy mogło być: „Czy znajdziemy wystarczającą liczbę ludzi?”.

Dzisiaj coraz częściej brzmi ono:

„Czy znajdziemy wystarczającą liczbę ludzi z odpowiednimi umiejętnościami, doświadczeniem i gotowością do pracy na konkretnych warunkach?”

To zasadnicza różnica.

647 osób zarejestrowanych jako bezrobotne może na pierwszy rzut oka wyglądać jak znaczna grupa dostępnych pracowników. Jeśli jednak od tej liczby zaczniemy oddzielać osoby długotrwale bezrobotne, bez kwalifikacji, bez doświadczenia, wymagające przekwalifikowania lub należące do grup potrzebujących dodatkowego wsparcia w powrocie do zatrudnienia, sytuacja staje się znacznie bardziej skomplikowana.

Nie oznacza to, że tych osób nie można zatrudnić. Oznacza natomiast, że rekrutacja musi coraz częściej łączyć się z aktywizacją, szkoleniem i wdrożeniem.

Firmy będą musiały szukać pracowników na kilka sposobów jednocześnie

Dla lokalnych przedsiębiorstw wniosek jest dość prosty: samo publikowanie ofert pracy może być niewystarczające.

W zależności od stanowiska potrzebne mogą być równolegle:

rekrutacja lokalna, szkolenie osób bez odpowiednich kwalifikacji, aktywizacja kandydatów 50+, pozyskiwanie młodych pracowników bez doświadczenia, współpraca ze szkołami oraz – tam, gdzie lokalne zasoby okazują się niewystarczające – rekrutacja cudzoziemców.

Powiatowy Urząd Pracy w Kępnie prowadzi również działania związane ze szkoleniami, stażami, Krajowym Funduszem Szkoleniowym oraz innymi instrumentami podnoszenia kompetencji pracowników i osób bezrobotnych. To właśnie rozwój kwalifikacji może mieć coraz większe znaczenie, jeżeli problemem nie jest brak jakichkolwiek kandydatów, lecz brak osób odpowiadających wymaganiom konkretnych stanowisk.

Kępno może być przykładem problemu, który będzie coraz częstszy

Sierpniowe dane nie świadczą o załamaniu lokalnego rynku pracy. Pokazują jednak coś, co z punktu widzenia HR może być znacznie ciekawsze.

Podaż pracy i zapotrzebowanie firm nie zawsze spotykają się w tym samym miejscu.

W Kępnie liczba zarejestrowanych bezrobotnych wzrosła w ciągu miesiąca z 625 do 647 osób. Jednocześnie rośnie liczba osób młodych pozostających w rejestrze, ponad 270 osób jest długotrwale bezrobotnych, ponad 150 nie posiada kwalifikacji zawodowych, a 83 osoby nie mają doświadczenia.

Dlatego przyszłość lokalnego rynku pracy będzie prawdopodobnie w coraz mniejszym stopniu zależała od samej liczby mieszkańców poszukujących zatrudnienia, a w coraz większym od ich kompetencji, mobilności, możliwości przekwalifikowania i skuteczności procesów rekrutacyjnych.

Dla pracodawców oznacza to konieczność szerszego podejścia do rekrutacji. Dla kandydatów – większe znaczenie kwalifikacji i gotowości do uczenia się nowych umiejętności. A dla instytucji rynku pracy – coraz większą rolę w łączeniu tych dwóch stron.

W Kępnie pracownicy są potrzebni. Największym wyzwaniem staje się jednak znalezienie takich kandydatów, którzy odpowiadają rzeczywistym potrzebom lokalnych firm.

Źródła: Powiatowy Urząd Pracy w Kępnie, sprawozdania MRPiPS-01 za lipiec i sierpień 2026 r.; Powiat Kępiński, Posiedzenie Powiatowej Rady Rynku Pracy z 23 września 2026 r.

About Author

Michał Solecki

Prezes Zarządu Worksol Group, ekspert z 17-letnim doświadczeniem w branży HR. Lider międzynarodowej firmy działającej na trzech kontynentach oraz uznany lider opinii w obszarze HR w Polsce.