„Karōshi” — kiedy praca zabija. Dlaczego HR nie może już ignorować kultury przepracowania
Sergii Budim
- 14 maja, 2026
- 3 min read
- 157 Views
W grudniu 2015 roku 24-letnia Matsuri Takahashi, pracownica japońskiego giganta reklamowego Dentsu, wyskoczyła z okna firmowego akademika. Przed śmiercią pracowała ponad 100 godzin nadliczbowych miesięcznie, prawie nie spała i regularnie pisała do znajomych oraz w mediach społecznościowych: „Jestem fizycznie i psychicznie wykończona” oraz „Chcę umrzeć”. Po jej śmierci rodzice rozpoczęli walkę sądową, a japońskie władze oficjalnie uznały jej śmierć za przypadek karōshi — śmierci z przepracowania. Później sąd ukarał firmę grzywną za systematyczne łamanie przepisów dotyczących nadgodzin.
Historia Matsuri stała się symbolem ciemnej strony japońskiej kultury korporacyjnej i ponownie zwróciła uwagę świata na zjawisko, które w Japonii ma własną nazwę — „karōshi” (過労死), co dosłownie oznacza „śmierć z przepracowania”.
Termin pojawił się już w latach 70., gdy japońska gospodarka rozwijała się niezwykle dynamicznie, a pracownicy praktycznie żyli w pracy. Początkowo karōshi kojarzono głównie z zawałami serca, udarami czy skrajnym wyczerpaniem wynikającym z wielomiesięcznego przeciążenia organizmu. Z czasem do tego pojęcia zaczęto zaliczać także samobójstwa spowodowane presją psychiczną i chronicznym stresem.
Czytaj też: Medytacja i mindfulness obniżają stres i wypalenie zawodowe
Dziś karōshi to nie tylko termin społeczny, ale oficjalnie uznany problem w Japonii. Każdego roku setki przypadków śmierci zostają powiązane z przepracowaniem. Według danych japońskich instytucji pracy, w ostatnich latach oficjalnie uznano setki samobójstw związanych z nadmiernym obciążeniem zawodowym.
Jednym z najgłośniejszych przypadków po historii Matsuri była śmierć dziennikarki japońskiego nadawcy NHK. 31-letnia reporterka zmarła na niewydolność serca po przepracowaniu 159 godzin nadliczbowych w ciągu jednego miesiąca. Firma przez długi czas nie ujawniała tej sprawy opinii publicznej, ale ostatecznie musiała przyznać, że śmierć była związana z przepracowaniem.
Problem karōshi urósł do takiej skali, że japoński rząd został zmuszony do wprowadzenia ograniczeń dotyczących nadgodzin. Po śmierci Matsuri Takahashi przyjęto nowe przepisy ustanawiające limity pracy ponadnormatywnej. Krytycy zwracają jednak uwagę, że nawet te normy nadal mogą być niebezpieczne dla zdrowia pracowników.
Dla środowiska HR historia karōshi to nie tylko problem Japonii. To globalne ostrzeżenie pokazujące, że toksyczna kultura „ciągłej produktywności” może kosztować ludzi życie. W wielu krajach przepracowanie wciąż jest romantyzowane — pracowników chwali się za pracę nocami, dostępność 24/7 i rezygnację z odpoczynku. Historie związane z karōshi pokazują jednak, gdzie przebiega granica między zaangażowaniem a samozniszczeniem.
Nowoczesny HR nie może już oceniać efektywności wyłącznie liczbą przepracowanych godzin. Stan psychiczny pracowników, work-life balance, kultura odpoczynku i rozsądne obciążenie obowiązkami stają się nie dodatkiem, lecz fundamentem zdrowej organizacji.
Karōshi przypomina, że nawet najbardziej odnosząca sukcesy firma może stracić człowieczeństwo, jeśli wyniki staną się ważniejsze od ludzi.
Powiązane wpisy:
- Dobrostan w pracy: co najnowsze badania mówią o psychologicznym stanie pracownika
- Benefity 3.0 – Koniec z owocowymi czwartkami. Co naprawdę liczy się dla Polaków w 2026 roku?
- Wellbeing 3.0: Dlaczego liderzy palą się najszybciej – i co z tym zrobić
- Długi weekend w czerwcu – idealny moment na regenerację












