Uchodźcy z Ukrainy na polskim rynku pracy po 3 latach – Statystyki zatrudnienia, asymilacja i przejście z prac prostych do specjalistycznych
Gdy w lutym 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnoskalową inwazję na Ukrainę, do Polski w ciągu zaledwie kilku tygodni napłynęło ponad 2 miliony osób – w zdecydowanej większości kobiet, dzieci i seniorów. Ówczesna dyskusja publiczna koncentrowała się przede wszystkim na wymiarze humanitarnym: zakwaterowaniu, pomocy rzeczowej, dostępie do opieki zdrowotnej i edukacji. Pytanie o to, czy i jak uchodźcy odnajdą się na polskim rynku pracy, było wówczas drugorzędne wobec skali kryzysu.
Ponad trzy lata później obraz jest zupełnie inny. Uchodźcy z Ukrainy przestali być wyłącznie beneficjentami pomocy społecznej – stali się pracownikami, przedsiębiorcami, podatnikami i konsumentami, których obecność mierzalnie wpływa na polską gospodarkę. Według danych Eurostatu na koniec maja 2026 roku status ochrony czasowej w Polsce posiadało wciąż niemal 967,5 tys. osób, co czyni nasz kraj drugim największym gospodarzem uchodźców wojennych w Unii Europejskiej, zaraz po Niemczech. Jednocześnie – i to jest sedno tego artykułu – większość z nich dawno przestała być „uchodźcami” w potocznym rozumieniu tego słowa, a stała się integralną częścią polskiego rynku pracy, awansując z prostych prac fizycznych na stanowiska specjalistyczne, techniczne i menedżerskie.
Ilu obywateli Ukrainy mieszka dziś w Polsce?
Liczby dotyczące populacji ukraińskiej w Polsce zmieniają się z miesiąca na miesiąc, ale ich rząd wielkości pozostaje stabilny od ponad dwóch lat. Według danych Eurostatu na koniec maja 2026 roku w Polsce status ochrony czasowej posiadało 967 505 osób, co stanowiło 22,1 proc. wszystkich beneficjentów tego mechanizmu w całej Unii Europejskiej – więcej miały tylko Niemcy (1 283 270 osób, 29,3 proc.). W przeliczeniu na liczbę mieszkańców Polska plasuje się w absolutnej czołówce Unii: na tysiąc mieszkańców przypada u nas około 26,5 osoby objętej ochroną czasową, podczas gdy średnia unijna wynosi niecałe 10.
Warto jednak pamiętać, że liczba osób z aktywnym statusem ochrony czasowej to tylko część obrazu. Według danych Urzędu do Spraw Cudzoziemców w Polsce przebywa łącznie około 1,58 mln obywateli Ukrainy posiadających różnego rodzaju ważne zezwolenia na pobyt – zarówno uchodźców wojennych, jak i osób, które mieszkały i pracowały w Polsce jeszcze przed 2022 rokiem w ramach wieloletniej migracji zarobkowej. Ta druga grupa – tzw. imigranci przedwojenni – ma zresztą kluczowe znaczenie dla zrozumienia sukcesu integracji zawodowej uchodźców, o czym więcej w dalszej części artykułu.
Struktura demograficzna populacji uchodźczej pozostaje wyraźnie sfeminizowana. Według danych Eurostatu z maja 2026 roku dorosłe kobiety stanowiły 43,4 proc. ogółu beneficjentów ochrony czasowej w UE, dorośli mężczyźni 26,8 proc., a osoby niepełnoletnie prawie jedną trzecią (29,8 proc.). Innymi słowy: to wciąż przede wszystkim matki z dziećmi, choć od 2024–2025 roku obserwuje się rosnący udział mężczyzn w nowych falach napływu, co wynika ze zmian w ukraińskich przepisach dotyczących mobilizacji i wyjazdów z kraju.
Rok 2026 przyniósł istotną zmianę systemową. Od 5 marca 2026 roku przestała obowiązywać dotychczasowa specustawa ukraińska, a ochrona uchodźców przeszła pod reżim ogólnej ustawy o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium RP. Osoby, które uzyskały numer PESEL UKR wyłącznie na podstawie oświadczenia, bez okazania paszportu, zostały zobowiązane do potwierdzenia tożsamości dokumentem podróży do 31 sierpnia 2026 roku. To zmiana porządkująca system, a nie cofająca ochronę – ale wprowadza dodatkowe wymogi formalne, które mogą przełożyć się na spadek liczby aktywnych statusów w kolejnych miesiącach.
Polska liderem zatrudnienia uchodźców w Europie
Jeśli miałoby paść jedno zdanie podsumowujące fenomen integracji zawodowej Ukraińców w Polsce, brzmiałoby ono: żaden inny kraj OECD nie zatrudnia uchodźców z Ukrainy tak skutecznie jak Polska. Według analiz Polskiego Instytutu Ekonomicznego opartych na danych OECD i niemieckiego instytutu DIW, wskaźnik zatrudnienia uchodźców w Polsce jest najwyższy spośród wszystkich państw OECD i sięga 65 proc. Dla porównania: w Wielkiej Brytanii wynosi on 61 proc., w Szwecji 56 proc., na Litwie 53 proc., a w Czechach 51 proc. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w Niemczech, gdzie – mimo przyjęcia największej liczby uchodźców w całej Unii – zatrudnionych jest zaledwie około 18–50 proc. tej populacji (w zależności od metodologii i momentu pomiaru), a w Szwajcarii czy we Włoszech odsetek ten nie przekracza 19 proc.
Najnowsze dane potwierdzają, że przewaga Polski się utrzymuje. Z badania niemieckiego instytutu IAB, opublikowanego na przełomie 2025 i 2026 roku, wynika, że w samych Niemczech pracę ma już około połowa uchodźców z Ukrainy w wieku produkcyjnym – to wyraźny postęp względem lat 2022–2023, ale wciąż istotnie mniej niż w Polsce, gdzie wskaźniki zatrudnienia od dawna przekraczają 65–69 proc.
Skąd bierze się ta polska przewaga? Eksperci Polskiego Instytutu Ekonomicznego wskazują na kilka czynników. Po pierwsze, w Polsce już przed 2022 rokiem funkcjonowała rozbudowana infrastruktura zatrudniania obywateli Ukrainy – agencje pracy tymczasowej, procedury legalizacji pobytu i pracy, systemy zakwaterowania pracowniczego, powstałe w odpowiedzi na wieloletnią migrację zarobkową sprzed pełnoskalowej wojny. Gdy w 2022 roku doszło do inwazji, ta infrastruktura była już gotowa do przejęcia znacznie większej fali. Po drugie, obecność setek tysięcy Ukraińców pracujących w Polsce od lat oznaczała, że nowo przybyli uchodźcy mieli do kogo się zwrócić po pomoc w znalezieniu pracy, mieszkania czy załatwieniu formalności – działała nieformalna sieć wsparcia rodaków. Po trzecie, obywatele Ukrainy nie muszą w Polsce przechodzić długotrwałej procedury azylowej, co otwiera im niemal natychmiastową drogę do legalnego zatrudnienia – w przeciwieństwie do wielu innych krajów UE, gdzie oczekiwanie na decyzję azylową bywa wielomiesięczne.
Deloitte i UNHCR w swojej analizie z 2025 roku podają jeszcze bardziej precyzyjne dane: w 2024 roku zatrudnionych było 69 proc. ukraińskich uchodźców w wieku produkcyjnym, czyli tylko nieznacznie mniej niż wynosił wskaźnik zatrudnienia obywateli Polski (75 proc.). To historyczny wynik – jeszcze rok wcześniej wskaźnik zatrudnienia uchodźców sięgał 61 proc. Co istotne, dane Polskiego Instytutu Ekonomicznego z 2026 roku pokazują też, że wśród imigrantów przedwojennych z Ukrainy – czyli osób, które przyjechały do Polski jeszcze przed wojną – wskaźnik zatrudnienia sięga aż 90 proc., czyli znacznie przewyższa nawet wskaźnik aktywności zawodowej samych Polaków (57 proc. według Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności GUS za III kwartał 2025 roku).
Od magazynu i produkcji do specjalistów i menedżerów
Jak wyglądał rynek pracy w 2022 roku?
Bezpośrednio po wybuchu wojny większość uchodźców trafiała na stanowiska niewymagające znajomości języka polskiego ani specjalistycznych kwalifikacji. Dominowały prace w produkcji, magazynach, logistyce, gastronomii, sprzątaniu i opiece – sektorach, w których bariera wejścia była najniższa, a pracodawcy najbardziej otwarci na szybkie zatrudnienie dużej liczby osób. Był to naturalny etap: uchodźcy w pierwszych miesiącach musieli przede wszystkim zapewnić sobie i rodzinom środki do życia, a nie budować karierę zgodną z posiadanym wykształceniem. Wiele osób z wyższym wykształceniem – nauczycielki, prawniczki, księgowe – trafiało wówczas na hale produkcyjne lub do magazynów, bo to tam najszybciej można było znaleźć pracę bez znajomości języka.
Jak wygląda sytuacja obecnie?
Po ponad trzech latach obraz wygląda inaczej. Deloitte w swoim raporcie dla UNHCR podkreśla, że mediana wynagrodzenia netto uchodźców wzrosła z 3100 zł do 4000 zł w ciągu roku poprzedzającego badanie – i nie jest to wyłącznie efekt inflacji czy podwyżek płacy minimalnej, lecz systematycznego przechodzenia do lepiej płatnych zawodów. Udział osób pracujących na najprostszych stanowiskach systematycznie spada.
Kluczowym czynnikiem awansu zawodowego okazuje się znajomość języka polskiego. Z danych Narodowego Banku Polskiego wynika, że jeszcze w maju 2022 roku aż 46 proc. uchodźców deklarowało brak znajomości języka polskiego, a jedynie 5 proc. oceniało swoją znajomość jako dobrą. Trzy lata później proporcje odwróciły się diametralnie – większość uchodźców uczy się języka w codziennym kontakcie z otoczeniem, a badania NBP z 2025 roku pokazują, że znajomość języka polskiego jest wprost skorelowana z zarobkami: Deloitte wskazuje, że uchodźcy mówiący płynnie po polsku zarabiają średnio 700 złotych miesięcznie więcej niż osoby znające język jedynie na poziomie podstawowym.
Nie wszystko jednak idzie gładko. Autorzy raportu Deloitte i UNHCR zwracają uwagę, że wysoki odsetek uchodźców nadal pracuje poniżej swoich faktycznych kwalifikacji – aż jedna trzecia osób z dyplomem wyższej uczelni zajmuje stanowiska, które formalnie wymagają wykształcenia wyższego, ale nie odpowiadają ich rzeczywistym kompetencjom czy wcześniejszemu doświadczeniu zawodowemu. Powodem są między innymi bariery formalne – niektóre zawody regulowane w Polsce wymagają obywatelstwa polskiego lub długotrwałego procesu nostryfikacji dyplomów i uznawania kwalifikacji zdobytych w Ukrainie, co ogranicza możliwości rozwoju zawodowego nawet przy odpowiedniej wiedzy specjalistycznej i certyfikacji.
Branże, w których Ukraińcy rozwijają kariery
Mimo tych ograniczeń ścieżka awansu jest wyraźnie widoczna w kilku sektorach:
IT. Sektor technologiczny stał się jednym z głównych kierunków rozwoju zawodowego wykształconych migrantów z Ukrainy – kraj ten od lat posiadał silnie rozwinięty ekosystem programistyczny, a wielu specjalistów kontynuuje pracę zdalną dla ukraińskich lub międzynarodowych firm, jednocześnie budując karierę na polskim rynku. Dane Polskiego Instytutu Ekonomicznego pokazują też, że wśród ukraińskich przedsiębiorców rejestrujących własne działalności gospodarcze branża telekomunikacyjno-programistyczna jest jedną z najpopularniejszych, obok budownictwa.
Finanse i księgowość. Osoby z doświadczeniem w bankowości i księgowości zdobytym jeszcze w Ukrainie coraz częściej znajdują zatrudnienie w polskich centrach usług wspólnych (SSC/BPO), gdzie znajomość języka ukraińskiego i rosyjskiego bywa dodatkowym atutem przy obsłudze klientów z regionu.
Inżynieria i przemysł. Wykwalifikowani inżynierowie, technicy i operatorzy maszyn CNC coraz częściej obejmują stanowiska nadzorcze i kierownicze na liniach produkcyjnych, zamiast pozostawać na etapie prostej pracy fizycznej.
Logistyka. Sektor logistyczny i magazynowy pozostaje jednym z największych pracodawców Ukraińców, ale coraz częściej są to stanowiska kierowników zmian, planistów czy koordynatorów transportu, a nie wyłącznie prace magazynowe.
Administracja i obsługa klienta. Rosnąca liczba dwujęzycznych pracowników administracyjnych i konsultantów obsługi klienta w firmach handlujących z rynkiem ukraińskim.
Ochrona zdrowia. Lekarze i pielęgniarki z Ukrainy stopniowo przechodzą przez procedury nostryfikacyjne, choć proces ten wciąż bywa długi i skomplikowany – to jeden z obszarów, w których eksperci najczęściej wskazują na potrzebę uproszczenia procedur uznawania kwalifikacji.
Edukacja i budownictwo. Nauczycielki języka ukraińskiego zatrudniane w polskich szkołach oraz rosnąca liczba firm budowlanych zakładanych i prowadzonych przez obywateli Ukrainy – to kolejne obszary systematycznego wzrostu.
Integracja społeczna i asymilacja – co mówią badania?
Najbardziej kompleksowym i cyklicznym źródłem wiedzy o integracji migrantów z Ukrainy pozostaje coroczne badanie ankietowe Narodowego Banku Polskiego „Sytuacja życiowa i ekonomiczna imigrantów z Ukrainy w Polsce”. Edycja z 2025 roku pokazuje wyraźny postęp integracji społecznej i ekonomicznej – widoczny w lepszej znajomości języka polskiego, większej niezależności mieszkaniowej, poprawie sytuacji na rynku pracy oraz utrzymywaniu się głównie z dochodów z pracy w Polsce, a nie z pomocy socjalnej.
Jeśli chodzi o plany na przyszłość, dane NBP z 2025 roku pokazują interesujący i stabilny od lat wzorzec: 51 proc. imigrantów przedwojennych (wobec 48 proc. w 2024 roku) i 24 proc. uchodźców wojennych (wobec 21 proc. rok wcześniej) deklarowało zamiar pozostania w Polsce na stałe. Znacząca część respondentów – 56 proc. uchodźców i 37 proc. imigrantów przedwojennych – nie miała jeszcze sprecyzowanych planów, co jest zrozumiałe w sytuacji trwającej wojny i niepewności co do jej zakończenia. Warto podkreślić, że deklaracje o szybkim powrocie do Ukrainy, które w 2023 roku deklarowało jeszcze 7 proc. uchodźców, dziś stanowią margines – zaledwie 2 proc. odpowiedzi zarówno wśród uchodźców, jak i imigrantów przedwojennych.
Badania NBP pokazują też wyraźną korelację między znajomością języka a decyzją o pozostaniu w Polsce. Wśród imigrantów przedwojennych dobrze znających język polski aż 55 proc. deklaruje chęć pozostania na stałe, wobec 27–28 proc. osób ze słabszą znajomością języka. Wśród uchodźców wojennych analogiczne proporcje wynoszą 31–34 proc. (w zależności od płci) przy dobrej znajomości języka i jedynie 14–18 proc. przy słabszej. Innymi słowy: nauka języka polskiego to nie tylko narzędzie awansu zawodowego, ale i najsilniejszy predyktor trwałej integracji społecznej.
Co ciekawe, plany dotyczące pozostania w Polsce różnią się też ze względu na płeć i miejsce zamieszkania. Mężczyźni, zwłaszcza ci przebywający w Polsce z dziećmi lub całą rodziną, wyraźnie częściej deklarują chęć pozostania na stałe niż kobiety – niezależnie od tego, czy są uchodźcami, czy przyjechali do Polski przed wojną. Imigranci mieszkający w dużych aglomeracjach miejskich częściej planują zostać niż osoby z mniejszych ośrodków, co NBP tłumaczy różnicami w dostępności dobrze płatnej i stabilnej pracy.
Istotnym pytaniem pozostaje wpływ ewentualnego zakończenia wojny na decyzje migracyjne. Z badań NBP z listopada 2025 roku wynika, że ponad połowa imigrantów przedwojennych oceniła, że hipotetyczne zawarcie pokoju w Ukrainie nie wpłynie na ich plany życiowe – dla tej grupy kluczowe znaczenie ma sytuacja na polskim rynku pracy, a nie sam fakt zakończenia działań wojennych. W przypadku uchodźców wojennych obraz jest bardziej złożony: tylko 24 proc. z nich odpowiedziało, że decyzja o pokoju nie zmieni ich planów, a ponad 40 proc. nie potrafiło jeszcze podjąć decyzji.
Ukraińcy jako przedsiębiorcy
Jednym z najciekawszych trendów ostatnich lat jest rosnąca skłonność obywateli Ukrainy do zakładania własnych firm zamiast pozostawania wyłącznie w zatrudnieniu etatowym. Według danych Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej, analizowanych przez Polski Instytut Ekonomiczny, na początku 2022 roku Ukraińcy rejestrowali w Polsce nieco ponad 200 jednoosobowych działalności gospodarczych miesięcznie. Po wybuchu pełnoskalowej wojny liczba ta skokowo wzrosła do około 600 miesięcznie, a w kolejnych latach – do ponad 2800 nowych firm miesięcznie w szczytowych okresach 2023 roku.
Skala tego zjawiska w dłuższej perspektywie robi wrażenie. Według Polskiego Instytutu Ekonomicznego w latach 2022–2025 obywatele Ukrainy założyli w Polsce łącznie 123,6 tys. działalności gospodarczych – w tym 109,1 tys. jednoosobowych działalności gospodarczych (10 proc. wszystkich JDG zarejestrowanych w tym okresie w Polsce) oraz 14,5 tys. spółek z kapitałem ukraińskim. Tylko w samym 2025 roku Ukraińcy założyli 31,4 tys. jednoosobowych działalności gospodarczych, co stanowiło już 12 proc. wszystkich nowych firm zarejestrowanych w Polsce w tym roku – to rekordowy wynik, o 72 proc. wyższy niż w 2022 roku.
Geograficznie ukraińska przedsiębiorczość koncentruje się przede wszystkim w trzech województwach: mazowieckim (28 proc. nowych firm), dolnośląskim (14 proc.) i małopolskim (12 proc.) – łącznie ponad połowa wszystkich nowo zakładanych ukraińskich działalności. Pod względem branżowym dominują trzy sektory: budownictwo (24 proc. nowych firm), pozostała działalność usługowa (14 proc.) oraz usługi telekomunikacyjne i programowanie komputerowe (13 proc.).
Co istotne, ukraińskie firmy w Polsce wykazują się dużą trwałością – według analiz tylko około 1 proc. firm założonych w 2025 roku zostało zamkniętych jeszcze w tym samym roku, a nieco ponad 3 proc. zawieszono. To dane, które przeczą stereotypowi o krótkotrwałej, „tymczasowej” obecności ukraińskiego biznesu nad Wisłą. Analitycy z Gremi Personal zwracają przy tym uwagę na typową ścieżkę: ukraińscy przedsiębiorcy najpierw podejmują pracę najemną w Polsce, uczą się języka na poziomie komunikatywnym, przechodzą wstępną adaptację, a dopiero potem decydują się na założenie własnej działalności – często początkowo kierując ofertę do rodaków, a z czasem poszerzając ją o polskich klientów.
Rosnąca przedsiębiorczość Ukraińców nie jest też postrzegana przez polskich przedsiębiorców jako zagrożenie. Z Miesięcznego Indeksu Koniunktury Polskiego Instytutu Ekonomicznego wynika, że aż 53 proc. polskich firm ocenia wpływ ukraińskich podmiotów gospodarczych na ich działalność jako słaby lub bardzo słaby, a jedynie 23 proc. deklaruje wpływ silny lub bardzo silny. Nawet w branży budowlanej, gdzie konkurencja jest odczuwalna najbardziej, tylko 28 proc. firm deklaruje silną presję konkurencyjną ze strony ukraińskich podmiotów.
Jaki wpływ mają obywatele Ukrainy na polską gospodarkę?
To pytanie od trzech lat pozostaje przedmiotem najbardziej wnikliwych analiz makroekonomicznych w Polsce – i odpowiedź na nie jest jednoznacznie pozytywna.
Wpływ na PKB. Najbardziej rozpoznawalnym wskaźnikiem jest raport „Analiza wpływu uchodźców z Ukrainy na gospodarkę Polski”, przygotowany przez Deloitte na zlecenie Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR). Według tego opracowania w 2024 roku obecność uchodźców z Ukrainy pomogła wygenerować 2,7 proc. polskiego Produktu Krajowego Brutto – to kwota, która zostałaby utracona, gdyby uchodźcy nagle zniknęli z polskiej gospodarki. Dla porównania, w 2023 roku wkład ten szacowano na 0,7–1,1 proc. PKB, co pokazuje dynamikę wzrostu znaczenia tej grupy dla gospodarki w miarę jej coraz głębszej integracji zawodowej. Analitycy Banku Gospodarstwa Krajowego szacują wkład migracji ukraińskiej w przedziale 0,5–2,4 proc. rocznego PKB, a prognozy do 2030 roku mówią nawet o 3,2 proc.
Kluczowy wniosek z raportu Deloitte brzmi: napływ uchodźców nie tylko zwiększył liczbę osób pracujących w Polsce, ale – dzięki większej specjalizacji i uzupełnieniu niedoborów kadrowych – podniósł także produktywność polskich firm i pracowników. Badanie nie wykazało żadnych niekorzystnych zjawisk, takich jak wzrost bezrobocia czy spadek realnych płac wśród Polaków. Analiza danych regionalnych pokazała wręcz odwrotną zależność: w powiatach, gdzie wzrósł udział zatrudnionych uchodźców, równocześnie rosło zatrudnienie wśród obywateli Polski, a bezrobocie spadało; nie zaobserwowano też spadku wynagrodzeń – w wielu przypadkach pensje rosły szybciej właśnie w regionach o większym udziale uchodźców.
Wpływ na budżet państwa i ZUS. Z danych przywoływanych przez Deloitte wynika, że w 2023 roku dochody sektora publicznego wzrosły dzięki obecności uchodźców o 2,75 proc., a w 2024 roku o 2,94 proc. – co przekłada się na dodatkowe wpływy budżetowe rzędu 39,1 mld zł w 2023 roku i 47 mld zł w 2024 roku. Do tej sumy składają się nie tylko podatki dochodowe płacone bezpośrednio przez ukraińskich pracowników, ale też VAT, akcyza, składki na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne, a także CIT i PIT firm, których obroty wzrosły dzięki zatrudnieniu lub konsumpcji ukraińskich uchodźców. Wcześniejsze analizy Deloitte wskazywały, że podatki wpłacone przez uchodźców sięgnęły 10–14 mld zł już w 2022 roku i kolejnych 15–20 mld zł w 2023 roku – czyli więcej, niż wyniosły wydatki państwa na początkową pomoc humanitarną.
Skala udziału Ukraińców w systemie ubezpieczeń społecznych jest równie wymowna. Według danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych na koniec 2024 roku do ubezpieczeń społecznych zgłoszonych było 787,5 tys. obywateli Ukrainy (wobec 759,4 tys. rok wcześniej), a na koniec 2025 roku liczba ta wzrosła do około 857 tys. Ukraińcy stanowią dziś ponad dwie trzecie wszystkich ubezpieczonych w ZUS cudzoziemców i około 5 proc. całkowitej liczby osób pracujących w Polsce. Dla porównania, druga najliczniejsza grupa – Białorusini – liczy w ZUS około 138 tys. osób, a więc sześciokrotnie mniej.
Ogółem, według danych ZUS, na koniec 2025 roku w polskim systemie ubezpieczeń społecznych zarejestrowanych było rekordowe 1,29 mln cudzoziemców – to wzrost o 8 proc. rok do roku i dziesięciokrotny wzrost w porównaniu z sytuacją sprzed 12 lat. Choć wśród nowo napływających grup migracyjnych coraz większe znaczenie zyskują pracownicy z Azji (np. liczba pracujących w Polsce Nepalczyków wzrosła w 2025 roku o 37 proc.) i Ameryki Południowej, to Ukraińcy pozostają zdecydowanie najliczniejszą grupą zagraniczną na polskim rynku pracy, bez żadnej porównywalnej konkurencji.
Wpływ na ograniczanie niedoborów kadrowych. Obecność ukraińskich pracowników pozwoliła złagodzić strukturalne niedobory kadrowe w kluczowych sektorach polskiej gospodarki – produkcji, logistyce, budownictwie oraz usługach, w tym opiece nad osobami starszymi. W kontekście niskiego bezrobocia, które od 2019 roku nie przekroczyło w Polsce 4 proc. (a w dużych miastach, takich jak Wrocław, spada nawet do 1,8 proc.), dopływ dodatkowej siły roboczej okazał się nie zagrożeniem, lecz warunkiem utrzymania tempa wzrostu gospodarczego wielu branż.
Fakty i mity o uchodźcach z Ukrainy
Mimo jednoznacznych danych, w debacie publicznej wciąż powtarzają się stereotypy, które warto skonfrontować z twardymi liczbami.
Mit: „Ukraińcy żyją wyłącznie z pomocy socjalnej”. Rzeczywistość jest odwrotna – według danych NBP z 2025 roku imigranci z Ukrainy w rosnącym stopniu utrzymują się głównie z dochodów z pracy w Polsce, a nie ze świadczeń socjalnych. Potwierdza to też pośrednio dynamika wypłat świadczenia 800+: po wejściu w życie w lutym 2026 roku nowych przepisów, zgodnie z którymi zachowanie prawa do wsparcia wymaga podjęcia legalnej pracy i rejestracji w ZUS, między lutym a majem 2026 roku przyznano rodzinom z Ukrainy jedynie 50,5 tys. świadczeń 800+ – o ponad 66 proc. mniej niż jeszcze na początku 2026 roku. Tysiące osób musiało w tym czasie podjąć legalne zatrudnienie, by zachować prawo do wsparcia, co bezpośrednio przełożyło się na wzrost liczby zgłoszeń do ZUS.
Mit: „Zabierają miejsca pracy Polakom”. Analiza regionalna Deloitte wykazała dokładnie odwrotną zależność: w powiatach o większym udziale zatrudnionych uchodźców rosło również zatrudnienie wśród Polaków, a bezrobocie spadało. Podobne wnioski płyną z badań Uniwersytetu w Groningen dotyczących rynku pracy w Czechach, które również przyjęły setki tysięcy Ukraińców – tam także nie wykazano negatywnego wpływu migracji na zatrudnienie ani bezrobocie miejscowej ludności. Niskie bezrobocie w Polsce (poniżej 4 proc. od 2019 roku) samo w sobie ogranicza ryzyko realnej konkurencji o miejsca pracy. Warto jednak przyznać, że badania Polskiego Instytutu Ekonomicznego pokazują, iż niemal 60 proc. ankietowanych Polaków uważa cudzoziemców za konkurencję w segmencie prostych prac fizycznych – co oznacza, że percepcja społeczna bywa bardziej ostrożna niż dane makroekonomiczne, zwłaszcza w odniesieniu do zawodów niewymagających kwalifikacji.
Mit: „Nie płacą podatków”. Dane przeczą temu wprost – obliczenia Deloitte wskazują na dziesiątki miliardów złotych dodatkowych wpływów budżetowych rocznie z tytułu podatków, VAT, akcyzy i składek płaconych bezpośrednio przez uchodźców oraz pośrednio przez firmy korzystające z ich pracy i konsumpcji. Rosnąca liczba rejestracji w ZUS – 857 tys. Ukraińców na koniec 2025 roku – to twardy dowód na skalę formalnego uczestnictwa w systemie danin publicznych.
Mit: „Nie integrują się z polskim społeczeństwem”. Coroczne badania NBP pokazują systematyczną poprawę integracji – lepszą znajomość języka polskiego, większą samodzielność mieszkaniową, budowanie sieci kontaktów z Polakami oraz stabilizację planów pobytowych. Odsetek osób deklarujących chęć szybkiego powrotu do Ukrainy spadł z 7 proc. w 2023 roku do zaledwie 2 proc. obecnie, a znajomość języka polskiego jest dziś jednym z najsilniejszych predyktorów decyzji o trwałym osiedleniu się w Polsce.
Jak będzie wyglądał rynek pracy za kolejne 5 lat?
Perspektywa demograficzna Polski pozostaje wyzwaniem strukturalnym niezależnie od tego, co wydarzy się na froncie wojny w Ukrainie. Starzenie się społeczeństwa oraz emigracja młodych Polaków sprawiają, że zależność polskiej gospodarki od pracowników zagranicznych będzie – zdaniem ekspertów rynku pracy – raczej rosnąć, niż maleć. Analitycy agencji zatrudnienia podkreślają, że pytanie nie brzmi już „czy potrzebujemy pracowników z zagranicy”, lecz jak skutecznie zarządzać ich integracją i wykorzystaniem kwalifikacji.
Prognozy Deloitte wskazują, że wkład uchodźców z Ukrainy w polskie PKB może wzrosnąć z obecnych 2,7 proc. do nawet 3,2 proc. do 2030 roku, o ile utrzyma się obecne tempo aktywizacji zawodowej i awansu do lepiej płatnych zawodów. Jednocześnie analitycy Banku Gospodarstwa Krajowego wskazują, że skumulowany wpływ obecności ukraińskich pracowników mógłby w najbliższych pięciu latach obniżyć stopę bezrobocia w Polsce nawet o kolejne 0,1 punktu procentowego.
Kluczowym czynnikiem ryzyka pozostaje niepewność co do przyszłości wojny i ewentualnego powrotu części populacji do Ukrainy. Jednak badania NBP konsekwentnie pokazują, że hipotetyczne zakończenie działań wojennych nie powinno wywołać masowego odpływu – szczególnie wśród imigrantów przedwojennych, dla których o wiele istotniejsza jest sytuacja na polskim rynku pracy niż sam fakt zawarcia pokoju. Prognozy demograficzne na 2030 rok wskazują, że Ukraińcy mogą pozostać największą mniejszością narodową w Polsce, z populacją szacowaną na 1,2–1,5 mln osób.
Dla polskich pracodawców oznacza to jedno: inwestycja w integrację językową, uznawanie kwalifikacji zdobytych w Ukrainie oraz budowanie ścieżek awansu zawodowego dla pracowników ukraińskich przestaje być działaniem „dodatkowym”, a staje się elementem strategii utrzymania konkurencyjności w warunkach trwałego niedoboru rąk do pracy.
Wnioski i przyszłość
Po ponad trzech latach od wybuchu pełnoskalowej wojny obecność obywateli Ukrainy w Polsce przestała być wyłącznie kwestią humanitarną – stała się jednym z najważniejszych czynników wpływających na rozwój polskiego rynku pracy i gospodarki. Polska jest dziś liderem zatrudnienia uchodźców wśród wszystkich krajów OECD, a większość Ukraińców przebywających w naszym kraju jest aktywna zawodowo, płaci podatki, odprowadza składki do ZUS i coraz częściej rozwija kariery zgodne ze swoimi kwalifikacjami – przechodząc z prostych prac produkcyjnych i magazynowych do stanowisk specjalistycznych, technicznych i menedżerskich. Dane GUS, ZUS, NBP, Eurostatu, OECD i Deloitte rysują spójny obraz: integracja zawodowa Ukraińców w Polsce nie jest obciążeniem dla gospodarki, lecz jednym z filarów jej stabilności w obliczu głębokich wyzwań demograficznych najbliższej dekady.












