Retno: Dla migrantów chcę być jak starsza siostra
Poznałem Retno jako osobę spokojną, uważną i niezwykle konkretną. Historia, którą opowiada, nie jest ckliwym obrazem prywatnych wyborów, lecz szczerą refleksją nad drogą zawodową, doświadczeniem migracyjnym i odpowiedzialnością wobec innych. To właśnie ta perspektywa sprawia, że jej doświadczenie jest wyjątkowo wartościowe z punktu widzenia HR – a jednocześnie bardzo ludzkie.
Droga do Polski: migracja bez upiększeń
Retno pochodzi z Indonezji. Do Europy przeprowadziła się kilka lat temu, a przez dłuższy czas jej życie toczyło się „pomiędzy” – między Czechami a Indonezją. Nie była to klasyczna emigracja z jasno określonym celem, lecz funkcjonowanie na styku dwóch światów.
Punkt zwrotny nadeszła wraz z pandemią. Powrót do Indonezji z powodów rodzinnych zbiegł się w czasie z zamknięciem granic i wstrzymaniem procedur.
– Byłam na siebie zła, że wróciłam, ale jednocześnie wiedziałam, że nie miałam wyboru – wspomina.
Zamiast biernie czekać, zaczęła poszukiwać realnych możliwości. Polska nie pojawiła się w jej planach jako egzotyczna przygoda, lecz jako konkretna szansa – powrót do Europy i stabilizacja zawodowa. Jeszcze przed przyjazdem rozpoczęła przygotowania.
Podczas pandemii zapisała się na internetowy kurs języka polskiego organizowany przez Ambasadę RP w Dżakarcie, ucząc się przez kilka miesięcy.
– Kiedy wylądowałam w Polsce, mówiłam bardzo łamanym polskim, ale już potrafiłam coś powiedzieć. To robi ogromną różnicę – podkreśla.
Adaptacja, która rozwija kompetencje
Doświadczenia z Czech sprawiły, że Polska nie była dla niej kulturowym szokiem. Jedno jednak zaskoczyło ją bardzo pozytywnie.
– Polacy naprawdę doceniają wysiłek. Nawet jeśli mówię nieidealnie, widzą, że się staram – opowiada.
Szukasz pracowników z Indonezji dla swojej firmy: Skontaktuj się z Worksol Group
To doświadczenie stało się fundamentem jej obecnej pracy. Dziś Retno wspiera pracowników z Indonezji przyjeżdżających do Polski. Jej rola nie ogranicza się do formalnego „wdrażania”, lecz polega na realnym towarzyszeniu w procesie adaptacji.
– Wiem, kim oni są. To ludzie, którzy przyjechali tu walczyć o swoje rodziny. Jeśli popełniają błędy, nie wynika to z braku zaangażowania, lecz z tego, że czegoś nie wiedzą – mówi. – Raczej nikt, kogo znam, nie przyjechał tu, żeby źle pracować. Trzeba im tylko pokazać, jak to robić.
Takie podejście – pełne empatii, a jednocześnie oparte na jasnych zasadach – idealnie wpisuje się w nowoczesny HR.
*Dalsza treść artykułu znajduje się pod obrazem

Zima, śmieci i aplikacje – prawdziwe wyzwania onboardingowe
Pomoc Retno zaczyna się od rzeczy najbardziej podstawowych. Pierwszym szokiem jest pogoda i surowa zima.
– Buty, kurtka, rękawiczki, czapka – trzeba dokładnie wytłumaczyć, jak się ubierać. Samo rozdanie odzieży roboczej nie wystarczy – mówi. – Klimat w Indonezji jest nieporównywalnie cieplejszy niż w Polsce, dlatego upewniam się, że każdy, kto tu przyjeżdża, nie będzie zaskoczony polską zimą.
Kiedy rozmawiamy w okolicach Kępna, wiszą nad nami ciężkie śnieżne chmury, dachy bieleją od śniegu, a wiatr przeszywa na wylot. Można sobie tylko wyobrazić, jak szokujące jest lądowanie we Wrocławiu, Poznaniu czy Warszawie w lutym – w Dżakarcie temperatury rzadko spadają poniżej 22 stopni, a my nazywamy to wtedy „pełnią lata”. Sam kiedyś wróciłem w październiku znad Morza Śródziemnego i musiałem skrobać szyby na lotnisku. Tylko że ja miałem samochód i ciepłe ubrania w domu. Imigrant przyjeżdża z tym, co zmieścił w walizce – i nic więcej.
Kolejne wyzwania pojawiają się w codziennym życiu: transport publiczny, doładowywanie telefonu, korzystanie z wielu różnych aplikacji w telefonie.
– W Indonezji często używa się jednej aplikacji do wszystkiego. Tutaj każda funkcja działa osobno. To bywa bardzo frustrujące – tłumaczy Retno.
Jednym z najczęstszych problemów okazuje się… segregacja śmieci. W Indonezji nie jest to oczywiste, a w Polsce błędy mogą skutkować karami dla całej wspólnoty mieszkaniowej. Dlatego Retno stworzyła własne katalogi i instrukcje – proste, wizualne tutoriale pokazujące kolory koszy, zasady segregacji i konsekwencje ich nieprzestrzegania.
– Jeśli nie wytłumaczysz tego wcześniej, ludzie uczą się na karach. A ja wolę, żeby uczyli się bez stresu – podkreśla.
*Dalsza treść artykułu znajduje się pod obrazem

Różnice kulturowe, których nie widać w CV
Retno zwraca uwagę również na mniej oczywiste różnice kulturowe. W Indonezji dużą rolę odgrywa hierarchia – wiek, płeć, starszeństwo. Dlatego zespołowi zazwyczaj przewodzi najstarszy mężczyzna i tego właśnie spodziewają się (a czasem nawet oczekują) migranci. Na miejscu może ich jednak czekać swoisty szok kulturowy.
– Tutaj liderem zespołu może być młodsza osoba albo młoda kobieta. Dla wielu osób jest to trudne do zaakceptowania, jeśli nikt im tego nie wytłumaczy – tłumaczy.
Są też drobne, lecz znaczące różnice w codziennym życiu: sucha łazienka zamiast mokrej, wszechobecne w Polsce kapcie (w Indonezji używane rzadko, głównie ze względu na klimat), obowiązek przechodzenia przez jezdnię w wyznaczonych miejscach. Na pierwszy rzut oka to drobiazgi, ale w praktyce mają duży wpływ na komfort i poczucie bezpieczeństwa.
Flaki, żurek i szarlotka – adaptacja od kuchni
Rozmowa z Retno nie byłaby kompletna bez wątku jedzenia – w końcu trudno pominąć kulinarną stronę życia osoby, która wychowała się na innym kontynencie. Interesuje mnie, jakie polskie potrawy przypadły jej do gustu, bo nasza kuchnia potrafi być specyficzna – nie każdy Europejczyk ją polubi, a co dopiero ktoś z Azji Południowo-Wschodniej.
Pytam o ulubione danie, a Retno chwilę się waha, zanim wybiera swój zestaw obiadowy: zupę, drugie danie i deser.
– Uwielbiam flaczki – mówi bez namysłu.
Jej wybór mnie zaskakuje. Flaczki – choć popularne w Polsce – bywają dla wielu osób polaryzujące. Okazuje się jednak, że w kuchni indonezyjskiej również spożywa się potrawy z podrobów. Co więcej, jedno z tych dań, zwane babat, przygotowuje się z żołądków wołowych – dokładnie tak samo jak nasze flaczki.
*Dalsza treść artykułu znajduje się pod obrazem

Retno lubi także żurek, a przy okazji uczy się przyrządzać zupę ogórkową. To prawdziwie polskie zestawienie zup, których nie powstydziłaby się niejedna gospoda. Na drugie danie najchętniej wybrałaby żeberka, a na deser – szarlotkę.
– Wiem, że to takie klasyczne i uniwersalne ciasto – wyjaśnia. – Ale uważam, że polska szarlotka jest wspaniała. Polskie jabłka są inne. Naprawdę – dodaje z uśmiechem.
Te drobne, „lifestylowe” elementy pokazują coś ważnego: adaptacja to nie tylko praca i formalności. To także oswajanie codzienności. Co zjeść? Co ugotować, szczególnie jeśli okaże się, że w nowym kraju nie ma dostępu do ulubionych składników? Można eksperymentować i próbować je zastąpić, a można, jak Retno, spróbować pokochać lokalną kuchnię. Każdy wybiera własną drogę.
Zwraca uwagę na jeszcze jeden detal:
– U was bardzo często mężczyźni gotują, chwalą się tym i są dumni z tego, co potrafią przygotować – zauważa. – W Indonezji gotujący mężczyzna to raczej kucharz zawodowy, który ukończył szkołę lub kurs. W domu zdecydowanie gotowaniem zajmują się kobiety.
Starsza siostra jako model wsparcia
Retno pomagała imigrantom już od dłuższego czasu, zanim zaczęła pracę w Worksol. Miała doświadczenie i wiedziała, czego można się spodziewać po osobach przyjeżdżających do Polski. Sama przeszła proces adaptacji i wiedziała, na co szczególnie zwracać uwagę.
– Wcześniej robiłam to nieformalnie. Ludzie i tak do mnie dzwonili, pytali. Teraz robię to oficjalnie i z pełnym zaangażowaniem. Czuję, że to jest moje miejsce – mówi. – Nie chcę być tylko osobą, która powie pracownikowi, gdzie zamieszka i gdzie będzie pracował, a potem wróci do swoich spraw. Cały czas pamiętam, że oni zostawili na innym kontynencie swoje rodziny, więc w jakiś sposób próbuję im je zastąpić. Jako starsza siostra, nie jako urzędniczka czy informatorka, ale jako ktoś, kto stoi blisko nich.
Słuchając Retno, ma się wrażenie, że nie stoi ani przed migrantami, ani ponad nimi. Idzie dokładnie obok – jak starsza siostra, która zna drogę i potrafi ją wskazać innym.
Jej historia nie jest klasyczną opowieścią o migracji. To raczej historia o odpowiedzialności i o roli, jaką mogą – i powinny – pełnić organizacje oraz osoby wspierające pracowników z zagranicy.
Czytaj też: Jak nie Polak, to kto? Które narodowości najczęściej wybierają polskie firmy jako pracodawcę?
Z perspektywy HR łatwo zauważyć, że właśnie takie podejście – oparte na empatii, wiedzy kulturowej i realnym wsparciu – buduje lojalność, stabilność zespołów oraz pozytywny wizerunek pracodawcy.
Rozmowę przeprowadził Michał Woyczyński












