Czy spadek liczby wydawanych wiz to sukces polityki migracyjnej? Nasze dane od początku 2026 roku
#cudzoziemcy w Polsce #polityka migracyjna #pracownicy zagraniczni #rekrutacja międzynarodowa #rynek pracy #wizy pracownicze

Czy spadek liczby wydawanych wiz to sukces polityki migracyjnej? Nasze dane od początku 2026 roku

31 sierpnia 2026

Od początku 2026 roku w WORKSOL Group monitorujemy wyniki postępowań wizowych dotyczących kandydatów rekrutowanych przez naszą organizację do pracy w Polsce. Zebrane dane pokazują bardzo wyraźny trend: uzyskanie wizy pracowniczej stało się w ostatnich miesiącach znacznie trudniejsze, mniej przewidywalne i coraz częściej niezależne od realnych potrzeb polskiego rynku pracy.

Nasze zestawienie obejmuje postępowania zakończone do 31 sierpnia 2026 roku. Nie uwzględniamy w nim spraw pozostających w toku ani wniosków wycofanych lub anulowanych.

Wyniki postępowań wizowych

W analizowanym okresie nasza próba obejmuje 484 zakończone postępowania wizowe.

Wyniki są następujące:

  • 82 wydane wizy,
  • 402 odmowy,
  • skuteczność postępowań: 16,9%.

Oznacza to, że w przypadku kandydatów rekrutowanych przez naszą organizację pozytywnie zakończyło się mniej niż jedno na pięć zakończonych postępowań wizowych.

Jeszcze niższa skuteczność dotyczy pracowników produkcyjnych bez formalnie wyodrębnionej specjalizacji zawodowej. W tej grupie wydano 54 wizy na 385 zakończonych postępowań, co oznacza skuteczność na poziomie zaledwie 14%.

W przypadku pracowników wykwalifikowanych wyniki są lepsze, ale nadal bardzo niskie. Wydano 28 wiz na 99 zakończonych postępowań, co daje skuteczność 28,3%.

Ogromne różnice pomiędzy placówkami

Szczególnie niepokojące są bardzo duże różnice pomiędzy poszczególnymi placówkami konsularnymi.

Najbardziej jaskrawym przykładem jest Abu Zabi. W naszej próbie mamy tam 30 zarejestrowanych spraw. Spośród 22 zakończonych postępowań wszystkie zakończyły się odmową. Nie wydano ani jednej wizy ani pracownikowi produkcyjnemu, ani pracownikowi wykwalifikowanemu.

Jedną z osób, którym odmówiono wizy w Abu Zabi, jest Kim Fernandez, obywatelka Filipin pracująca legalnie od prawie czterech lat w należącej do naszej organizacji spółce w Dubaju. Chcieliśmy przenieść ją do pracy w Polsce w ramach tej samej grupy kapitałowej. Kim wcześniej dwukrotnie przebywała w Polsce i za każdym razem opuściła nasz kraj zgodnie z warunkami otrzymanej wizy.

Mimo udokumentowanego zatrudnienia, znanego pracodawcy, historii wcześniejszych podróży i powrotów oraz realnego celu przyjazdu do Polski, konsul uznał, że istnieją wątpliwości co do celu jej pobytu i zamiaru przestrzegania warunków wizy.

Ten przypadek rodzi bardzo poważne pytanie: jeżeli nawet taka osoba nie przechodzi pozytywnej weryfikacji, to kto w praktyce może dziś otrzymać wizę pracowniczą?

Drugim znamiennym przykładem jest Tokio. W naszej próbie placówka wydała 6 wiz pracownikom wykwalifikowanym na 9 zakończonych postępowań, co daje skuteczność 66,7%. Jednocześnie żaden z 50 pracowników produkcyjnych nie otrzymał wizy.

Problem polega na tym, że pod określeniem „pracownik produkcyjny” bardzo często kryją się osoby od lat legalnie pracujące w fabrykach, między innymi w branży motoryzacyjnej. Nie zawsze mają formalnie nazwany zawód, ale mają realne doświadczenie w pracy zmianowej, przestrzeganiu procedur, utrzymywaniu jakości, tempa i dyscypliny produkcyjnej. Z punktu widzenia wielu polskich zakładów produkcyjnych są to kompetencje bardzo wartościowe.

Selektywność nie może oznaczać blokady

Rozumiemy potrzebę prowadzenia bezpiecznej i kontrolowanej polityki migracyjnej. Państwo ma prawo i obowiązek weryfikować osoby ubiegające się o wjazd do Polski. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy selektywność zaczyna w praktyce oznaczać zamknięcie całych kierunków rekrutacyjnych lub eliminowanie całych grup kandydatów wyłącznie dlatego, że nie posiadają formalnie wyodrębnionej specjalizacji zawodowej.

Nie każda praca w nowoczesnym przemyśle ma dziś prostą nazwę zawodu. W wielu zakładach produkcyjnych funkcjonuje bardzo wąski podział czynności. Pracownik może przez lata wykonywać określony etap procesu produkcyjnego, doskonale znać rytm pracy fabryki, system zmianowy, procedury jakościowe i wymagania organizacyjne, ale formalnie nadal być opisany jako pracownik produkcyjny.

Automatyczne traktowanie takich osób jako mniej wartościowych kandydatów jest błędem. Polska gospodarka potrzebuje zarówno specjalistów, jak i pracowników produkcyjnych, logistycznych, magazynowych, budowlanych, spożywczych czy meblarskich.

Zagrożenia dla przedsiębiorców i rynku pracy

Jeżeli legalna rekrutacja zagraniczna stanie się nieprzewidywalna, przedsiębiorcy zostaną postawieni w bardzo trudnej sytuacji.

Firmy, które nie mogą uzupełnić braków kadrowych poprzez legalne rekrutacje zagraniczne, będą zmuszone konkurować głównie o cudzoziemców już przebywających w Polsce. To nie tworzy nowego zasobu pracy. To jedynie przesuwa tych samych pracowników pomiędzy pracodawcami.

Skutki mogą być bardzo konkretne: wzrost kosztów zatrudnienia, większa rotacja pracowników, trudności w planowaniu produkcji, ograniczanie przyjmowania nowych zamówień, opóźnianie inwestycji, przenoszenie części procesów do innych państw, spadek konkurencyjności polskich firm.

Nie każdy deficyt kadrowy można rozwiązać automatyzacją. Nie każdego pracownika można znaleźć na lokalnym rynku. Wiedzą o tym szczególnie przedsiębiorcy prowadzący zakłady produkcyjne, logistyczne, spożywcze, budowlane i meblarskie.

Spadek liczby wiz nie jest celem samym w sobie

W debacie publicznej łatwo przedstawić spadek liczby wydawanych wiz jako sukces państwa. W naszej ocenie jest to zbyt proste i niebezpieczne podejście.

Sukcesem nie jest sama odmowa. Sukcesem nie jest statystyczny spadek liczby wydanych wiz. Sukcesem powinna być polityka migracyjna, która jest jednocześnie bezpieczna, przewidywalna, legalna i dostosowana do rzeczywistych potrzeb gospodarki.

Jeżeli państwo odmawia wizy osobom bez udokumentowanego celu pobytu, bez realnego pracodawcy lub z ryzykiem nadużyć,  jest to zrozumiałe. Jeżeli jednak odmowy otrzymują osoby z realną ofertą pracy, sprawdzonym pracodawcą, doświadczeniem zawodowym i prawidłową historią wcześniejszych podróży, to trudno uznać taki mechanizm za racjonalny.

Potrzebujemy przewidywalności

Polscy przedsiębiorcy nie oczekują braku kontroli. Oczekują przewidywalnych zasad.

Jeżeli dany kierunek rekrutacyjny jest faktycznie zamknięty, firmy powinny to wiedzieć. Jeżeli konkretne profile kandydatów nie mają realnych szans na wizę, rynek pracy powinien otrzymać jasny sygnał. Dziś wielu przedsiębiorców inwestuje czas i pieniądze w rekrutacje, które kończą się odmowami bez możliwości realnego przewidzenia wyniku.

To generuje koszty po stronie firm, pracowników i całego rynku pracy.

Co dalej?

Nasze dane są próbą pochodzącą z postępowań prowadzonych przez WORKSOL Group. Nie są pełną statystyką państwową, ale pokazują zjawisko, które w naszej ocenie wymaga poważnej debaty.

Jeżeli podobne wyniki obserwują również inne firmy rekrutacyjne, agencje zatrudnienia, działy HR i pracodawcy, warto zacząć mówić o tym głośno. Bez danych i bez wymiany doświadczeń branża będzie działała po omacku.

Pytanie nie brzmi już tylko, ilu cudzoziemców przyjedzie do Polski.

Pytanie brzmi: czy Polska będzie w stanie prowadzić politykę migracyjną, która jednocześnie chroni bezpieczeństwo państwa i pozwala przedsiębiorcom rozwijać działalność w warunkach realnych niedoborów kadrowych?

Bo jeżeli legalna migracja zarobkowa stanie się nieprzewidywalna, skutki odczują nie tylko agencje zatrudnienia. Odczują je zakłady produkcyjne, logistyka, budownictwo, branża spożywcza, meblarstwo, eksporterzy i finalnie cała polska gospodarka.

Masz pytanie?